×
Dziś trochę o kuchni naszych działań: Czyli jak powstają wizualizacje 3D – post dla laika!

Dziś trochę o kuchni naszych działań: Czyli jak powstają wizualizacje 3D – post dla laika!

Każda branża ma to do siebie, że lubi zamknąć się w swoim żargonie, formułując zarazem komunikaty niezrozumiałe dla człowieka z zewnątrz. Nie omija nas to. Z niezrozumieniem stykamy się na codzień. I nie chodzi tylko o to, że musimy tłumaczyć pokoleniu naszych dziadków albo swoim dzieciom, co tak naprawdę robimy. Często na codzień ludzie mylą nas z… informatykami …albo producentami drukarek 3D. Z informatyką też nasza praca ma tyle wspólnego, że podobnie jak programiści (i reszta świata) używamy komputera. Za to technologie druku 3D i wizualizacji 3D łączy jedynie nazwa. Druk 3D pozwala uzyskać modele jak najbardziej realne, przestrzenne, takie które można wziąć do ręki – wizualizacje komputerowe natomiast istnieją tylko w przestrzeni wirtualnej (chyba, że ktoś je wydrukuje i umieści np. na billboardzie).
O co więc chodzi, kiedy mówię, że robimy wizualizacje 3D? Skoro obrazek jest płaski – czemu mówimy o trzech wymiarach? O tym właśnie będzie ten post…a napisać postaramy się go prosto i dla ludzi!

Pierwszy etap – model
Wstępnym etapem naszej pracy – niezależnie, czy chodzi o mały przedmiot czy o cały budynek – jest zawsze wykonanie modelu. Otwieramy nasz ulubiony program (Modo 801) i tworzymy w nim bryłę obiektu, który później będziemy chcieli pokazać. To jest właśnie model 3D, czyli model przestrzenny, taki, który możemy wewnątrz programu zobaczyć ze wszystkich stron, zwiedzić od środka czy obejrzeć z lotu ptaka. Pod spodem zrzut z ekranu prezentujący ten etap pracy. To właśnie model 3D odpowiedzialny jest za owo “3D”, które przylepiło się do wizualizacji.

model 3

Drugi etap – stworzenie materiałów i nałożenie tekstur
To etap, w którym dla naszego “gołego” modelu musimy przygotować materiały, z których będzie zrobiony. Czyli np. fakturę drewnianej podłogi czy szkło do wykonania kabiny prysznicowej. To, na ile precyzyjnie zostanie to zrobione, będzie miało fundamentalne znaczenie dla ostatecznego efektu. Niechlujnie przygotowana tekstura = mało realistyczny efekt końcowy.
Na obrazkach wygląda to mniej więcej tak:

nakładanie tekstur

Etap trzeci – kadrowanie
Tak samo jak fotograf z otaczającej go rzeczywistości wybiera jakiś fragment, który będzie fotografować, tak i grafik 3D ustawia w określony sposób “obiektyw” i wybiera scenę, która ma znaleźć się na finalnym obrazku (czyli przekręca model, aż nie zobaczy satysfakcjonującej go kompozycji).

Kadr 1

Kadr 2

Etap czwarty – oświetlenie
Jeden z trudniejszych. Pół biedy, jeżeli twórca chce osiągnąć efekt sztucznego światła. Jeżeli ma lampę, która jest konkretnym jego źródłem, może poruszać się w przestrzeni względnie bezpiecznej. Oczywiście nie wolno mu zapomnieć o prawach optyki – światło odbija się w różnych przedmiotach, przenika przez nie, sprawia, że przedmioty rzucają cień. Trudniej jest ze światłem słonecznym – przenikającym przez chmury, liście, różnorako układającym się na różnych powierzchniach. Żeby obrazek wyglądał realistycznie trzeba często wielu prób – nie ma w programie funkcji “włącz realistyczne światło w słoneczny poranek”. Poranek niestety (ale to też frajda!) trzeba namalować.

Oświetlenie wizualizacji – światło zza okna

Oświetlenie wizualizacji – światło zza okna i światło sztuczne

Etap piąty – rendering
To etap pracy, na którym włączamy tzw. silnik renderujący. Program, który liczy, liczy, liczy… (często trwa to wiele godzin – nie bez kozery nazywa się silnikiem!) i zapisane w komputerze operacje przetwarza na bitmapę, czyli obraz składający się z pikseli. A mówiąc po ludzku robi wirtualne zdjęcie. Taka fotografia może być nieco surowa (patrz 1. przykład) albo całkiem realistyczna (patrz 2. przykład). Wszystko zależy od pracy włożonej w projekt na poprzednich etapach. Tu dochodzimy już niemal do końca… ufff (to miłe, jeżeli aż tutaj dobrnęliście!).

Rendering – wersja „zgrzebna”

Rendering nastawiony na fotorealizm

W niektórych przypadkach można by w zasadzie skończyć tu pracę – my zawsze dodajemy jeszcze…

Etap szósty – postprodukcję
Czyli używamy Photoshopa, co wcale nie oznacza, że odchudzamy nasze wizualizacje – czego większość laików mogłaby spodziewać po tym podejrzanym moralnie narzędziu. Ale owszem – wykonujemy pewien makijaż naszym zdjęciom. Poprawiamy kolory, dodajemy fotografie ludzi i zwierząt ożywiające klimat, tworzymy “atmosferę”. Dla porównania pokazuję obrazki z etapu piątego poddane postprodukcji.

Rendering po zaawansowanej postprodukcji

Rendering po drobnej postprodukcji

I to by było na tyle.
A teraz trzeba już kończyć, bo jak mówi nasza córka Krysia, kiedy siada przy swoim zabawkowym laptopie „Pacuję. Robię ważną wizualizację.”